Rano w kuchni pachnie jeszcze chlebem.
Beata rozstawia talerze na naszym stole, Hektor obchodzi krzesła jedno po drugim, a ekspres syczy jak co dzień.
Zwyczajny poranek.
I właśnie wtedy najczęściej wraca pytanie, które zadają nam goście:
„A wy jesteście agroturystyką?”
Najprostsza odpowiedź brzmi: nie.
Ale – jak to zwykle w życiu – warto dopowiedzieć dlaczego.
Agroturystyka, przynajmniej z definicji, działa przy czynnym gospodarstwie rolnym.
Są pola, zwierzęta, podwórze i praca, która toczy się równolegle do wypoczynku.
Wynajem pokoi jest dodatkiem do codziennych zajęć gospodarzy.
Czasem słychać traktor, czasem koguta, czasem dzieci biegające z podwórza do altanki.
To naturalny świat — po prostu taki, w którym rolnictwo stoi na pierwszym miejscu.
U nas wygląda to inaczej.
Rajskie Jabłka stoją we wsi, w Pławnej Górnej, na Pogórzu Izerskim, na Dolnym Śląsku.
Wokół są łąki, pola, krowy z sąsiednich gospodarstw, a traktor też czasem przejedzie — ale sami gospodarstwem rolnym nie jesteśmy.
Za cały nasz zwierzyniec robi kot Hektor.
Nie uprawiamy ziemi.
Nie prowadzimy działalności, która toczyłaby się obok turystyki.
Jesteśmy domem gościnnym na wsi.
Małym, cichym, tylko dla dorosłych.
Mieszkamy tu i tu przyjmujemy gości.
A jednak — tak jak w prawdziwej agroturystyce — wiele rzeczy powstaje tu ręcznie.
Wędliny z naszej wędzarni.
Sery robione na miejscu.
Lody wtedy, kiedy jest czas i ochota.
Ale to nie „produkty gospodarstwa”.
To po prostu część naszego życia.
Nie ma tu animacji, pakietów ani atrakcji do odhaczania.
Nie ma też dzieci — bo to dom dla dorosłych, którzy chcą odetchnąć w ciszy, w której nikt niczego nie oczekuje.
Jest jeden duży stół, przy którym podajemy śniadania.
Jest poranne światło z Pogórza Izerskiego wpadające do kuchni.
Jest kot, który ma swoją codzienną trasę i obowiązki.
I jest spokój, który trwa tak długo, jak gość tego potrzebuje.
Dlatego odpowiedź na pytanie „czy jesteście agroturystyką?”
jest prosta tylko na papierze.
Nie — bo nie jesteśmy rolnikami.
Ale tak — bo tak jak w wielu dobrych agroturystykach, dzielimy się z gośćmi domem i tym, co powstaje tu, robione naszymi rękami.
W rzeczywistości to po prostu inna opowieść.
Inny rytm.
Inny dom.
I tyle.
Każde miejsce ma swoje życie.
Nasze akurat nie mieści się w definicji gospodarstwa.
Rajskie Jabłka
Dom Gościnny
© Rajskie Jabłka – Dom Gościnny