Nie każdy gość zostaje na dłużej. Niektórzy tylko przechodzą przez podwórko, spojrzą spod jabłoni i znikają. Inni przychodzą codziennie, ale nie wchodzą do środka. Hektor to widzi. Hektor został. Rudy, piękny i dumny. Kot, który już nikogo nie potrzebuje, ale...
Ekspres do kawy jest już gotowy. Wiem, bo słyszę znajome kliknięcie. Nalewam pierwszy kubek i wychodzę na zewnątrz. Siedzę na schodach – dokładnie tam, gdzie latem kwitnie kalina. Kubek parzy w dłonie. Jeszcze nie zdążyłem się przyzwyczaić do chłodu.