Najwięcej pracy przy rodzinnym spotkaniu ma zwykle ten, komu najbardziej zależało, żeby w ogóle do niego doszło.
Wolisz słuchać? Ten tekst jest również dostępny jako odcinek „Z dziennika gospodarza”.
Najpierw trzeba znaleźć termin.
Rodzice zostali w jednym mieście, jedno z dorosłych dzieci mieszka we Wrocławiu, drugie w Warszawie, ktoś w Londynie, Amsterdamie albo jeszcze dalej. Wszyscy od dawna mówią, że dobrze byłoby wreszcie pobyć razem dłużej niż kilka godzin przy świątecznym stole.
Kiedy wspólny weekend w końcu uda się znaleźć, zaczyna się druga część przedsięwzięcia.
Gdzie wszyscy będą spać? Kto zrobi zakupy? Kto przygotuje śniadanie i kolację? Czy wystarczy krzeseł? I kto wieczorem zostanie w kuchni, kiedy reszta przeniesie się już do salonu?
Po ośmiu latach prowadzenia Rajskich Jabłek coraz częściej myślę, że mały dom gościnny tylko dla dorosłych może być bardzo dobrym miejscem właśnie na takie spotkanie rodziców, dorosłych dzieci, rodzeństwa i bliskich.
Nie po to, żeby organizować im czas.
Po to, żeby nikt z nich nie musiał przez cały weekend być gospodarzem.
Gdy szuka się w internecie pomysłu na rodzinny weekend, bardzo szybko pojawiają się baseny, place zabaw, animacje i atrakcje dla dzieci.
Tyle że rodzina nie przestaje być rodziną, kiedy dzieci mają trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat.
Zmienia się tylko to, czego potrzebuje.
Nie trzeba już szukać hotelu z salą zabaw. Znacznie ważniejsze może być znalezienie miejsca, w którym rodzice, dorosłe dzieci, rodzeństwo i partnerzy będą mogli przez dwa albo trzy dni naprawdę pobyć razem.
Rajskie Jabłka są małym domem gościnnym na wsi, w Pławnej Górnej na Dolnym Śląsku. Mamy cztery pokoje z łazienkami, duży stół w jadalni, a obok salon z kanapami i drugim stołem.
Nie ma programu integracyjnego.
Nie ma też potrzeby wymyślania, co wszyscy będą robili od rana do wieczora.
Jeżeli ludzie przez kilka miesięcy próbowali znaleźć termin, żeby wreszcie się zobaczyć, zazwyczaj mają ze sobą co robić.
Kiedy zaczynałem prowadzić Rajskie Jabłka, patrzyłem na cztery pokoje przede wszystkim jak na cztery miejsca, do których przyjeżdżają pary.
Z czasem goście pokazali mi, że ten sam układ bardzo dobrze działa również podczas spotkań rodzinnych.
Każdy ma własny pokój i łazienkę. Nie trzeba więc przez trzy dni funkcjonować jak na kolonii albo spać na rozkładanej kanapie u krewnych.
A kiedy chcecie być razem, jest salon, kanapy i wspólny stół.
To proste, ale przy takim wyjeździe ma znaczenie.
Tutaj może usiąść razem z resztą.
Zamiast znikać na godzinę w kuchni, ma godzinę więcej na rozmowę z bratem, siostrą czy szwagrem. Zamiast zastanawiać się, czy trzeba już nastawić zmywarkę, może zostać przy stole.
I być może właśnie dlatego rodzinne spotkania, które do tej pory odbywały się w Rajskich, zawsze bardzo dobrze wspominam.
Ludzie wyglądali na zadowolonych z tego, że są razem. Nikt nie pełnił przez cały weekend funkcji gospodarza dla pozostałych, nikt nie spał na gorszym materacu dlatego, że „u niego się spotykamy”, a rzeczy organizacyjne były po mojej stronie.
To też usuwa sporo drobnych powodów do nieporozumień.
Wszyscy przyjeżdżają w to samo miejsce. Wszyscy są gośćmi. Każdy ma swój pokój. Jedzenie nie spada na barki jednej osoby.
Łatwiej wtedy skupić się na tym, po co w ogóle udało się zebrać wszystkich w jednym terminie.
Pławna Górna leży na Pogórzu Izerskim, więc oczywiście można stąd ruszyć w stronę Gór Izerskich, Karkonoszy, Jeleniej Góry czy Doliny Bobru.
Ale przy takim pobycie nie widzę potrzeby układania planu od rana do wieczora.
Czasem największą wartością okazuje się to, że po śniadaniu nikt nie musi się spieszyć.
Kawa może potrwać dłużej. Ktoś pójdzie na spacer. Ktoś zostanie z książką w salonie. Po południu wszyscy znowu spotkają się przy stole.
Jeżeli część rodziny przyjechała z drugiego końca Polski albo z zagranicy, sam fakt, że przez dwa dni wszyscy są pod jednym dachem, bywa już wystarczającym programem.
I chyba właśnie dlatego określenie „weekend na wsi na Dolnym Śląsku” pasuje mi tutaj bardziej niż kolejna oferta „aktywnego rodzinnego wypoczynku”.
Można coś zobaczyć.
Ale nie trzeba.
Przy pobytach indywidualnych zapraszamy zazwyczaj na co najmniej dwie noce.
Jeżeli jednak jedna rodzina chciałaby zarezerwować wszystkie cztery pokoje, możemy porozmawiać również o krótszym pobycie. Przy całym domu mamy po prostu więcej możliwości niż przy pojedynczej rezerwacji.
Nie oznacza to organizowania rodzinnej imprezy ani programu.
Dajemy Wam pokoje, wspólną przestrzeń, duży stół, śniadanie i — jeśli wcześniej je zamówicie — kolację.
Resztę macie już między sobą.
Zaczęliśmy ósmy rok Rajskich Jabłek.
Kiedy otwierałem ten dom, oczywiście miałem plan. Jak zwykle na początku człowiek próbuje sobie wyobrazić, jak wszystko będzie wyglądało za rok, za trzy i za pięć.
Potem przyjeżdżają ludzie i zaczynasz zauważać zastosowania miejsca, których w żadnym planie nie było.
Jednym z nich są właśnie takie spotkania.
Rodzice. Dorosłe dzieci. Rodzeństwo. Partnerzy. Kilka osób, które na co dzień mieszkają w różnych miejscach i w końcu znalazły wspólny termin.
Nie potrzebują od nas programu.
Potrzebują miejsca, w którym mogą znowu usiąść przy jednym stole, a ktoś inny zajmie się całą resztą.
Nie wyręczę ich w byciu razem. Z reszty mogę ich trochę wyręczyć.
Jeśli właśnie próbujecie znaleźć miejsce na takie spotkanie, możecie zobaczyć nasze cztery pokoje i sprawdzić dostępne terminy w Rajskich Jabłkach.
Rajskie Jabłka
Dom Gościnny
© Rajskie Jabłka – Dom Gościnny